W niedzielę 31 lipca, w przeddzień 78. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, na barcińskim rynku wybrzmiały najbardziej znane i najbardziej przejmujące patriotyczne pieśni. W programie „Krzyk Wolności” zaprezentowali się artyści zespołu wokalno – aktorskiego Sonanto, którzy w swoim występie przedstawili cały wachlarz emocji – od pełnych radości i młodzieńczej werwy piosenek z warszawskich barykad po refleksyjne utwory, poświęcone dramatowi Warszawy i jej mieszkańców.  Uczestnicy koncertu otrzymali śpiewniki, aby czynnie wziąć udział w patriotycznym śpiewie.


W dniach 23 – 24 lipca 2022 r. w Parku Wolności w Barcinie odbyła się trzecia edycja Dni Miodu. To zdecydowanie najsmaczniejsza impreza w naszym kalendarzu. Przez dwa dni mieliśmy niebywałą okazję do wspólnej zabawy z miodem w roli głównej, posłuchania wspaniałych artystów, degustacji smakowitych dań, zakupu cennych miodów i innych produktów pszczelich.

Na naszym miodowym jarmarku pojawili się:

1. Jan Manikowski z Piechcina – miód
2. Kazimierz Sondej, Mariusz Wika / Pasieka Sam Miód ze Żnina – miód i produkty pszczele
3. Pasieka Miodowa Polana z Pakości / miód, świece z wosku pszczelego, produkty pszczele
4. Grzegorz Dolega / Pasieka Leśna Bory Tucholskie – miód
5. Marek Gabrych / Pasieka Pszczoły i My – miód, miód z dodatkami, pyłek pszczeli
6. Patrycja i Dariusz Cyrklaf / Pasieka Cyrklaf – miód i produkty pszczele
7. Artur Polak / Pasieka Zawodowa z Czaplinka – miód
8. Katarzyna i Marek Chmielowiec / Pasieka Malila – miód
10. Andrzej Kuś / Własna Pasieka Pszczelarska Kuś z Nakła nad Notecią – miód, pyłek pszczeli, propolis, pierzga
11. Marek Kuś / Własna Pasieka Pszczelarska Kuś – miód, pyłek pszczeli, kit pszczeli
12. Piotr Kowalski / Pasieka Pszczele Skarby z Rogóźna – miód i inne produkty pszczele
13. Pasieka SP. Z O.O. z Torunia – miody, produkty pszczele, miody pitne, świece z wosku pszczelego, kosmetyki na bazie produktów pszczelich
Byli z nami także wystawcy oferujący produkty spoza asortymentu miodowego:
1. Szymon Stachowiak / Wektorowo- produkty konopne, herbaty, olejki, susz
2. Serowarnia Jasiurkowsky – przetwory mleczne, sery
3. Zbigniew Jankowski – obrazki z kamyczków
4. Jan Cieplicki – pierniki dekoracyjne, słodycze
5. Winnica Irena – sprzedaż wina z własnej winnicy
6. Andrzej Stachowiak – świeży sok jabłkowy
7. Browar regionalny Koronowo – produkty piwne
8. Wiatraki ogrodowe i drewniane zabawki

Życiem, a właściwie rytmem muzyki, tętniła nasza scena, na której swój koncert dali lokalni artyści oraz zaproszone zespołu. Sobotnie popołudnie umilali nam:
– zespół d-mollKa,
– Nora Ino,
– Neema Rae,
– Orkiestra na dużym rowerze, która przekazała publiczności mnóstwo pozytywnej energii,
Całość zakończyła zabawa taneczna z zespołem muzycznym Karola Band.

Natomiast w niedzielę mieliśmy okazje posłuchać:
– zespołu Kwiaty Polskie,
– zespołu Emeryci,
– Teatru Muzycznego Hals, który rozbawił w programie „Biesiada z dziejów leżenia pod stołem”,
– Jacka Silskiego wspaniale bawiącego barcińską publiczność.

Ponadto nie zabrakło atrakcji dla dzieci:
– miodowe biegi – biegowe rozgrywki sportowe z nagrodami,
– animacje z Happy Panda,
– warsztaty plastyczne i kulinarne w specjalne dziecięcej strefie, która działała przez dwa dni,
– stoiska z zabawkami, balonami i watą cukrową,
– Wypasione fury u Góry,
– dmuchańce.

Uczestnicy tegorocznych Dni Miodu mieli także okazje, aby samodzielnie zobaczyć i spróbować pozyskać miód, dowiedzieć się jak wygląda praca w ulu i poznać wiele ciekawostek z pracy pszczelarza. A to dzięki interaktywnym pokazom miodobrania.

Razem z Paniami z Koła Gospodyń Wiejskich w Mamliczu zaprosiliśmy mieszkańców do wspólnego śniadania w niedzielne przedpołudnie, a na talerzykach znalazły się naleśniki i racuchy popijane orzeźwiającą lemoniadą. Natomiast do swojej polowej kuchni i próbowania dań, które przygotował wraz ze sowim kucharskim teamem, zaprosił Rafał Godziemski – szef kuchni, właściciel restauracji Memo at Home by Rafał Godziemski, prowadzący program „Smaki Pomorza i Kujaw”. Spod ręki mistrza wyszły:
– zupa myśliwska według autorskiego przepisu szefa,
– żeberka pieczone w miodzie, czosnku i soi,
– gruszki gotowane w miodzie i czerwonym winie z wanilią.

Było przepysznie, a do rąk i żołądków mieszkańców gminy trafiło aż 500 porcji tych smakowitości.

Nie zabrakło na naszej miodowej imprezie miasteczka food truck. Tam również można było smacznie zjeść.

Nieodłącznym elementem Dni Miodu są także konkursy. W tym roku o Złotą Barć Burmistrza walczyli mieszkańcy Gminy Barcin serwując przystawkę oraz Koła Gospodyń Wiejskich i sołęctwa przygotowując danie główne. Powołane jury wybrało także najlepszy miód i najlepszy produkt pszczeli.

W konkursie kulinarnym mieszkańców wzięły udział cztery Panie, a jury w składzie Michał Pęziak – burmistrz Barcina, Ewa Kołodziejska – radna rady miejskiej oraz Wojciech Grześkowiak – szef kuchni regionalnych restauracji po degustacji wszystkich przystawek, postanowił przyznać następujące miejsca:
I miejsce „Złota Barć Burmistrza Barcina” dla Agnieszki Soska – mieszkanki sołectwa Piechcin,
II miejsce „Srebrną Barć Burmistrza Barcina” zdobyła Jolanta Gawrońska z Barcina,
na miejscu III zdobywając „Brązową Barć Burmistrza Barcina” uplasowała się Marianna Pawłowska z Pturka,
wyróżnienie powędrowało do Ewy Gałęzewskiej z Barcina.

Koła Gospodyń Wiejskich i sołectwa również walczyły o kulinarne tytuły tych najlepszych. Jury w składzie: Rafał Godziemski , Wojciech Grześkowiak i Janusz Wojtkowiak – przewodniczący rady miejskiej smakowało dań głównych i postanowiło przyznać:
I miejsce „Złota Barć Burmistrza Barcina” dla Koła Gospodyń Wiejskich w Pturku – za zupę wiśniową, żeberka zapiekane w sosie miodowo-ketchupowym z ziemniakami dukanymi i surówką z młodej kapusty oraz kompot z owoców sezonowych,
II miejsce „Srebrna Barć Burmistrza Barcina” dla Koła Gospodyń Wiejskich w Piechcinie,
miejsce III i „Brązowa Barć Burmistrza Barcina” przypadło Kole Gospodyń Wiejskich w Mamliczu,
a wyróżnienie otrzymały sołectwa Piechcin i Krotoszyn.

Nagrodę za najlepszy miód otrzymała Pasieka „Miodowa Polana” z Pakości, którą reprezentował Sławomir Knop, a nagroda za najbardziej oryginalny produkt pszczeli powędrowała do pasieki „Sam miód” ze Żnina Kazimierza Sondeja i Mariusza Wika.

Patronatem medialnym wydarzenia byli:
Polskie Radio PiK, TVL Barcin, TVP Bydgoszcz, Meloradio, Tygodnik Lokalny Pałuki, Wasze Radio, portal naszemiasto.pl

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z wydarzenia: https://mdkbarcin.com.pl/iii-edycja-dni-miodu-23-24-lipca-2022/

 

 


Katarzyna Kujawa


SPOTKANIE MISTRZÓW

 

26 maja Miejski Dom Kultury w Barcinie zmienił się w prawdziwy teatr, a na jego afiszu widniało jedno z największych nazwisk polskiego aktorstwa. Andrzej Seweryn, który przyjechał do Barcina ze swoim słynnym monodramem, sprawił, że budynek pękał w szwach, a mieszkańcy miasta mogli podziwiać kunszt artystyczny oraz sztukę na najwyższym poziomie.

Wokół Szekspira to nie tylko oddanie hołdu czy zmierzenie się z twórczością angielskiego poety i dramaturga, ale przede wszystkim pokazanie, jak aktualne mogą być tematy poruszane już w XVI wieku. Andrzej Seweryn sprawia jednak, że jako widzowie nie odnosimy wrażenia uczestnictwa w jedynie teoretycznym wykładzie poświęconym Szekspirowi. Oglądamy bowiem spektakl kompletny, który wymyka się prostym podziałom i wychodzi poza ramy klasycznego monodramu, jakiego można się było spodziewać. Seweryn żongluje wieloma formami, łącząc ze sobą chociażby stand-up, sceniczny monolog czy improwizację.

Po wejściu do teatralnej sali i zajęciu miejsca na widowni, widzimy skąpo oświetloną, niemal pustą scenęjedynie z kilkoma rekwizytami. Cisza, która przenika całą przestrzeń, potęguje poczucie ekscytacji i wybrzmiewa jeszcze bardziej, kiedy ma się świadomość tego, co zaraz nastąpi. Bo ową ciszę przerywa On. Wchodzi na scenę pewnym krokiem i nie zważając na towarzyszący mu aplauz, zaczyna swój monolog. Już na tym etapie wiadomo, że będzie to wieczór niezapomniany. Seweryn cytuje mistrza
z pełną powagą i nadaje jego słowom ogromnej rangi. Dzięki temu zdajemy sobie sprawę, jak dużą wagę mają przytaczane przez niego teksty. Jednak po chwili przełamuje tradycję doniosłego, patetycznego wręcz grania Szekspira i momentalnie wychodzi z budowanej od początku roli.

Spektakl zaczyna się więc ponownie. Tym razem od prostego powitania
i przedstawienia. Z ust aktora słyszymy zatem, kim jest, co robi i czego jako widzowie możemy się spodziewać. Seweryn komentuje miejsce, w którym się znajduje, zadaje publiczności pytania i, co najważniejsze, ustosunkowuje się do otrzymywanych odpowiedzi oraz reakcji. Nie ignoruje odzewu, jaki dostaje tylko po to, by zgadzał się on z założoną przez niego wcześniej narracją. Ta relacja, zarówno na początku, jak
i w trakcie spektaklu, jest jak najbardziej żywa, bo widoczny jest przepływ energii między sceną a widownią i każdy może mieć realny wpływ na to, jak potoczy się ten wieczór. Jest to przede wszystkim zasługa klasycznych tekstów w nowym przekładzie Piotra Kamińskiego oraz sprawnie skonstruowanego scenariusza, który mimo że
w dużej mierze zależy od oglądającej spektakl publiczności zdaje się być na tyle kompleksowy, by stanowić rzetelną, nienaruszalną podstawę oraz źródło,
z którego Seweryn może czerpać garściami, nie obawiając się o dalszy przebieg spektaklu.  Aktor pozwala sobie zatem na liczne interakcje z publicznością czy wchodzenie w przestrzeń widowni, która nie skrywa się jak zwykle w ciemnościach,
a wręcz przeciwnie – co jakiś czas oświetlana jest wyraźnym blaskiemlamp, stając się dzięki temu pełnoprawnym twórcą, mającym tak samo silny głos, co sam Seweryn. Jednak zaczepki i namiastki dialogu z widzami w niczym nie przypominają agresywnych prób wciągnięcia odbiorcy w jednostronne show na potrzeby występu. Każda interakcja, oprócz tego, że stanowi istotną część danej sceny, odbywa się w poszanowaniu strefy komfortu drugiej osoby, bo Seweryn w żadnym stopniu nie narusza czyichś granic. Nawet spontaniczne, wyrywające się z ostatnich rzędówgłosy, które w podobnych sytuacjach odbierane są jako zakłócanie spektaklu, spotykają się tu z niebywałym szacunkiem oraz wyrozumiałością, jaką aktor obdarza każdego z widzów, jednocześnie nie wychodząc z roli i ogrywając całą sytuację zezdumiewającą gracją.

Andrzej Seweryn w trakcie monodramu wciela się między innymi w postać Prospera – jednego z głównych bohaterów słynnej szekspirowskiej Burzy. W opinii badaczy, ów dramat Szekspira stanowi podsumowanie jego artystycznych, intelektualnych i życiowych doświadczeń, a Prospero może być traktowany jako pewnego rodzaju portret samego autora. Bo w tekście uchodzi on za mistrza słowa, kogoś, kto potrafi czarować i manipulować za pomocą języka, w spektaklu przywoływany jest więc nie bez powodu. Cytowany przez Seweryna epilog Burzy odnosi się do jednej z najważniejszych kwestii, jakie porusza on w najdłuższym podczas całego występu monologu. I choć postać Prospera do tej pory budzi wiele wątpliwości,
a końcowe kwestie dramatu odczytywane są bardzo niejednoznacznie, to jedna
z interpretacji jego słów zdaje się dopełniać to, co słyszeliśmy wcześniej z ust Seweryna. Bo finał Burzy jest nie tylko pożegnaniem wygnanego wcześniej z wyspy księcia Mediolanu. Jest także, a może przede wszystkim, pożegnaniem aktora ze światem fikcji, który sam w teatrze wykreował.

 

Niechaj mnie pomoc rąk waszych wyzwoli;

Ze wszystkich piersi szmer długi, łaskawy

Niech teraz wydmie żagle mojej nawy

Albo się z celem długiej pracy minę,

Jakby choć krótką bawić was godzinę.

 

[…]

Modlitwa bramy litości otwiera
I błędów dawnych pamiątki zaciera,

Jak sami chcecie grzechów odpuszczenia,
Tak mi przebaczcie moje przewinienia.

 

Być może pod tymi słowami skrywa się sam autor, którego odbiciem jest Prospero,
a może właśnie jesteśmy świadkami momentu, w którym aktor rozstaje się
z wytworzonym na sceniczne potrzeby światem i zwraca się do widzów z prośbą
o przychylne potraktowane jego dokonań artystycznych. Andrzej Seweryn podaje bowiem w wątpliwość prawdziwość kreacji aktorskich, jakie konstruował przez lata, ale także tej, którą właśnie oglądamy na scenie.

Bo w Wokół Szekspira przeobraża się on w różnych bohaterów w imponującym tempie, jednak w międzyczasie wychodzi z ról szekspirowskich, by nawiązać dialog
z publicznością i stać się na chwilę sobą. No właśnie, czy bycie sobą na scenie jest
w ogóle możliwe? Aktor zadaje to pytanie, rzuca je w przestrzeń, ale tym razem odpowiada mu głucha cisza. Jest to jedno z tych pytań, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Bo kto z nas potrafi wskazać, w którym momencie kończy się fikcja,
a zaczyna rzeczywistość? Seweryn porusza kwestię sztuki teatralnej, wcielania się
w różne postaci i korzystania z technik aktorskich, które na to pozwalają. Mówi jednak, że jako aktor nie może być utożsamiany ze swoimi rolami, choć często w jakimś stopniu się to zdarza. Bo zarówno w świadomości odbiorców, jak i samych artystów następuje pewnego rodzaju rozdźwięk pomiędzy byciem aktorem a „zwykłym” człowiekiem. Należy zdać sobie jednak sprawę z tego, że są to dwie różne osoby, a Andrzej Seweryn prywatnie to nie Andrzej Seweryn, którego oglądamy na scenie czy wielkim ekranie, bez względu na to, jak naturalnie nie wypada w swojej kreacji. Sztuka aktorska jest bowiem sztuką imitowania rzeczywistości, performowania jej w najbardziej interesujący, ale też wiarygodny dla widza sposób, choć w niektórych sytuacjachgranica między realnym światema wizją artystyczną może nieco zaniknąć. Tak dzieje się chociażby w przypadku aktorstwa metodycznego, o którym wspomina Seweryn. Porusza tym samym bardzo istotny i aktualny temat, bo w branży filmowej i teatralnej od dłuższego czasu trwa dyskusja o tym, czy aktorstwo metodyczne nadal powinno być stosowane.

Andrzej Seweryn, mimo że mówi o tym w ramach teatralnego występu, zdaje się jasno opowiadać po jednej ze stron, punktując przestarzałe mechanizmy oraz absurd wspomnianego aktorstwa na poziomie samych założeń. Wyśmiewa przesadne utożsamianie się z graną postacią, odwołując się do szekspirowskich bohaterów, którzy dopuszczali się niekiedy okrutnych wręcz czynów. Bo czy żeby zagrać Otella, trzeba na własnej skórze doświadczyć wszystkiego, co przeżył lub dopuścić się prawdziwej zbrodni? Seweryn zachowuje rozsądek, zwracając przy tym uwagę na kwestie zdrowia psychicznego, ale także fizycznego wśród artystów. Odnosi się to zarówno do ekstremalnych aktorskich metamorfoz, polegających na określonym chudnięciu lub tyciu na potrzeby roli, jak i do sposobu działania postaci, który z planu filmowego czy prób w teatrze przenosi się czasem do prawdziwego życia. Proces twórczy nie może bowiem negatywnie wpływać na inne osoby czy tworzyć nieprzyjemne środowisko pracy, a aktorstwo metodyczne nie powinno być wykorzystywane jako usprawiedliwienie toksycznego zachowania. I choć sztandarowym przykładem tego sposobu pracy jest wspominany przez Seweryna Daniel Day-Lewis, wszystko zaczęło się od słynnego systemu Stanisławskiego, który zamiast przedstawiania postulował teatr przeżywania oraz uruchamiania w sobie pokładów podświadomości, na których powinno się pracować. Ale w ślady Day-Lewisa poszli także młodsi koledzy, między innymi JaredLeto czy Jim Carrey, którego proces przygotowywania do roli Andy’ego Kauffmana został uwieczniony w dokumencie Jim&Andy: The Great Beyond. Oglądając film, dowiadujemy się, że Carrey w trakcie jego kręcenia ani na chwilę nie wyszedł z roli Kauffmana, naciskał, by zwracano się do niego imieniem bohatera, a swój styl bycia tłumaczył później procesem artystycznym. Jednak, mimo że na pierwszy rzut oka może wydawać się to godne podziwu, w głowie pojawia się pytanie o etyczność tych zachowań i skalę poświęcenia dla roli – nie tylko samego Carreya, ale także jego otoczenia, które niekoniecznie wyraziło na to zgodę.Bo środki i narzędzia, jakie aktorzy powinni otrzymywać chociażby od szkół teatralnych, powinny pozwalać na wytworzenie metod, które nie są szkodliwe i nie narażają twórców na niebezpieczeństwa związane z własną psychiką. Seweryn ustami bohatera scenicznego porusza więc niezwykle ważne sprawy, wciąż odwołując się przy tym do tematu spektaklu.Bo mimo licznych dygresji, osią całego występu pozostaje Szekspir oraz jego dramaty, które przeplatają się z wątkami społecznymi i osobistymi spostrzeżeniami Andrzeja Seweryna. W pewnym momencie wspomina nawet kwestię batalii sądowej Johnny’egoDeppa i Amber Heard, dowodząc tym samym, że jest w stanie odnaleźć współczesne motywy nawet w tak odległych obszarach. Podobnie jak Szekspir, który mówił niegdyś, że cały świat jest jedną wielką sceną, porównuje otaczającą nas rzeczywistość do teatru.

Odwołując się między innymi do Romea i Julii czy Makbeta, konfrontuje zawarte w nich poglądy ze współczesnymi realiami. Pokazuje tym samym, że Szekspir także był człowiekiem z krwi i kości, posiadającym konkretne spojrzenie na świat. Nie wytwarza wokół jego postaci nienaruszalnej legendy, nie stawia go na piedestale, wręcz przeciwnie – stara się go stamtąd znosić. Korzystając chociażby z wątków relacji romantycznej, młodzieńczej miłości, ale także relacji rodzicielskiej zawartej w Romeo
i Julii
, prowokuje dyskusję dotyczącą współczesnych nastolatków czy więzów rodzinnych, podchodząc jednocześnie do tematu z dystansem. W swoich monologach przerywanych interakcjami z publicznością, Seweryn zderza z pozoru poważne sprawy
z dużą dawką poczucia humoru obecnego w całym spektaklu. Andrzej Seweryn bardzo sprytnie operuje tu również popkulturą, odwołując się do utartych już frazesów
i nadając im nowe życie, zmusza widza do tego, by zaczął baczniej im się przyglądać. Na pewnym etapie dotyka także wątku płci i wcielania się zarówno w męskie, jak i żeńskie role. Jako mężczyzna wciela się tu w postać kobiecą, jednak podchodzi do tego zadania zupełnie poważnie i profesjonalnie. Sprawia, że na scenie nie widzimy wyjętej rodem
z kabaretu parodii czy aktora w damskiej peruce, a realną kobietę, która zachowuje się w określony sposób. To wszystko oczywiście z pełną świadomością pewnej umowności, w ramach której funkcjonuje przecież teatr. Gra tym samym z oczekiwaniami publiczności i schematami, w jakie wielu „kolegów po fachu” bardzo często wpada. Ale Andrzej Seweryn po raz kolejny pokazuje, że nie zanosi się na to, by miał wpaść
w jakąkolwiek szufladkę czy banał. Udowadnia to zarówno w Wokół Szekspira, jak
i w Królowej, czyli nowym serialu, w którym wciela się w postać drag queen. Obie te role w nieoczywisty sposób ze sobą korespondują, bo wspólnym mianownikiem jest otwartość na aktorskie wyzwania oraz wspomniana wcześniej  kwestia płci – tej na scenie i tej w realnym świecie, każda z nich jest bowiem przez nas w mniejszym lub większym stopniu performowana.

Oprócz świetnego scenariusza oraz kreacji aktorskiej na uwagę zasługuje także warstwa wizualna. Oprawa całego spektaklu jest z pozoru nieistotna – na scenie widzimy bowiem jedynie czerwony materiał, krzesło, mikrofon, stół i parę innych rekwizytów. Nie ma tu spektakularnej scenografii czy wielkichkotar, zwiastujących rozpoczęcie i zakończenie. Przestrzeń jest bardzo minimalistyczna, ale operująca symbolami i jednocześnie niezwykle przemyślana. Istotne jest zarówno rozmieszczenie przedmiotów, jak i sam dobór rekwizytów. Są one nie tylko pretekstem do zaprezentowania aktorskiego kunsztu Seweryna, ale mają realne uzasadnienie w tym, co słyszymy i widzimy na scenie. Każdy z nich na pewnym etapie spektaklu jest przez aktora wykorzystany w bardzo konkretnym celu i każdy bez wyjątku opowiada własną, oddzielną historię. Ponadto stanowią one wizualną ucztę, bo zastosowanie barw jest tutaj bardzo ważne. Czerwona płachta, którą gra Seweryn, ma być wzmocnieniem tekstu, jaki w danym momencie dostarcza, symbolem siły, krwi i namiętności, ale także optycznym kontrastem dla czarnej przestrzeni, z jakiej wyłania się aktor.

W jednym z kątów tej przestrzeni – ciemnym, słabo oświetlonym, oddalonym od pierwszych rzędów publiczności – Andrzej Seweryn wygłasza najbardziej znany
i ikoniczny szekspirowski monolog i w jednej chwili staje się Hamletem. Jednak jest to Hamlet zupełnie inny, różniący się znacznie od popularnych teatralnych interpretacji tej postaci. Aktor sprawia, że widzimy w niej dojrzałego, doświadczonego przez życie człowieka, który dzieli się swoimi osobistymi przeżyciami, nie adresuje ich jednak do publiczności. Siada na drewnianym krześle bokiem do widowni, oświetlony pojedynczą, punktową lampą, która zdaje się  obnażać jego prywatność. Monolog wypowiedziany jest więc bardzo skromnie, wręcz intymnie, jakby bohater mówił go sam do siebie. Seweryn pokazuje, że wcale nie musi udowadniać swojej wielkości. Nie musi udowadniać, że jest w stanie zadeklamować słynne „Być albo nie być” w głośny, poruszający sposób. Uzmysławia nam, że sztuką jest wzruszyć widza, posługując się minimum środków artystycznych. Dzięki temu osiąga jeszcze lepszy, wiarygodny efekt, który pokazuje, że mniej znaczy więcej.

Mogłoby się wydawać, że monodram dotyczący tak wielkiego twórcy, jakim był Szekspir, okaże się bardzo hermetyczny, zamknięty, dostępny wyłącznie dla osób, które postacią Szekspira się interesują. Andrzej Seweryn sprawia jednak, że XVI-wieczny pisarz staje się bliski każdemu, kto wchodzi w przestrzeń teatralną wytworzoną podczas spektaklu. Opowiada nie tylko o całości danej sztuki, ale także o jej kontekście oraz wydźwięku, wprowadzając i przede wszystkim włączając publiczność w to, o czym mówi ze sceny. Dzięki temu sprawia, że teatr przestaje być tylko wyobrażeniem
o rozrywce dla elit czy „kulturze wysokiej”. Zamiast tego, przy pomocy tekstów Szekspira i mistrzowskiego talentu samego Andrzeja Seweryna, staje się namiastką inkluzywności, która w dzisiejszym świecie i  sztuce jest niezwykle ważna.

 


W sobotni wieczór spotkaliśmy się w parku miejskim by na łonie przyrody , przy nastrojowym świetle wsłuchać się w dźwięki muzyki.  Na plenerowej scenie wystąpił zespół Vivace, duet skrzypcowy Queens of violins oraz Śpiewająca Rodzina Kaczmarek. Na zebraną tłumnie widownię czekały specjalnie przygotowanie leżaki i ławeczki, można było również skosztować wina z Winnicy Irena Państwa Siadak oraz spróbować wyśmienitych serów z serowarni Państwa Jasiurkowskich. Pełna fotorelacja z wydarzenia dostępna w naszej galerii.


W piątek odbył się koncert Lubelskiej Federacji Bardów, którą tworzą laureaci najważniejszych festiwali piosenki artystycznej. Zaprezentowali program autorski pt. Nasze najlepsze. Znalazły się w nim utwory najchętniej słuchane przez publiczność: „Raz na walcu”, „Ataman.”Miło bracia, miło”,”Specjalista od wzruszeń”. Formacja pojawiła się w składzie akustycznym, czteroosobowym, złożonym z frontmanów LFB, którzy zaakompaniowali sobie na gitarach, instrumencie klawiszowym i na skrzypcach.

Skład: 

Katarzyna Wasilewska- śpiew, skrzypce

Jan Kondrak – śpiew, gitara akustyczna, prowadzenie

    Marek Andrzejewski- śpiew, gitara akustyczna

 Piotra Selim- Śpiew, instr. klawiszowe 


W piątek 17 czerwca w Hali Widowiskowo-Sportowej odbyły się dwa występy Zespołu Pieśni i Tańca Śląsk. Ponad stuosobowy zespół składał się z orkiestry, chóru i tancerzy a w Barcinie zaprezentowali program „A to Polska właśnie”. Dochód ze sprzedaży biletów-cegiełek zostanie przeznaczony na organizację kolonii odbędą się na początku lipca,dla dzieci z Ukrainy z partnerskiego miasta Bursztyn.


W piątek 10 czerwca odbył się recital Barbary Piotrowskiej w ramach cyklu Po Formie, zatytułowany „Tekście wróć”, który był nostalgiczną tęsknotą za czasami wielkich tekściarzy i przypomnieniem ich twórczości. Składał się on z piosenek z różnych okresów, w różnych stylach muzycznych w autorskiej aranżacji wokalistki.


 

W niedzielę, 5 czerwca, w Parku Wolności zabrzmiały największe dziecięce hity w ramach 23. edycji Festiwalu Piosenki Przedszkolnej FOREMKA. Na scenie zaprezentowały się przedszkolaki z placówek w Gąsawie, Janowcu Wielkopolski, Barcinie, Piechcinie, Żninie i Szczepanowie. Wesoła muzyka, fantastyczne przygotowanie wokalne i taneczne oraz kolorowe stroje i rekwizyty sprawiły, ze jury miało niełatwe zadanie wybierając tych najlepszych. Ostatecznie – po burzliwych obradach – Katarzyna Tomala, Sławomir Wróblewski oraz Arkadiusz Milarski postanowili przyznać następujące miejsca:

Grand Prix powędrowało dla Mai Włodarczyk z Przedszkola nr 3 w Barcinie, która zaprezentowała się w piosence „Wianek dla mamusi”,

I miejsce piosenką „Miłość rośnie wokół nas” wyśpiewała sobie Adrianna Folaron z Przedszkola Samorządowego w Gąsawie,

miejsce II zdobyły Biedroneczki z Przedszkola nr 2 w Barcinie, w składzie Zuzia Sulanowska, Sabina Jędykiewicz, Filip Radzikowski i Natan Nowak – w ich wykoaniu usłyszeliśmy utwór „Polska”,

III miejsce przypadło Julii Kowalskiej, Oliwii Mieszkowskiej i Dominikowi Łukomskiemu z przedszkola nr 3 w Barcinie za wykonanie utworu „Razem jest wesoło”.

Równorzędne wyróżnienia otrzymali:

„Eko-misie” z Przedszkola w Piechcinie w składzie Nadia Hałas, Filip Brejski, Oskar Brzeziński,

Marcelina Dudek z Przedszkola w Szczepanowie,

Wiolinki z Przedszkola Samorządowego w Janowcu Wielkopolskim w składzie: Agata Białecka, Konstancja Bryzik, Blanka Pestkowska,

Planeciaki z Przedszkola niepublicznego „Kraina Zabawy” w Barcinie w składzie: Kaja Zajączkowska, Nadia Malerowicz, Aleksander Jankowski,

Motylki z Przedszkola Miejskiego nr 2 im. Jana Brzechwy w Żninie w składzie: Zuzanna Lis, Julia Grygiel.

Nagrodę w kategorii rodzinnej otrzymała Natalia Kania, która wraz z mamą Martą, wykonały utwór pt. „Jesteś mamą”.

Oprócz prezentacji konkursowych podczas festiwalu nie zabrakło wielu atrakcji dla najmłodszych: dmuchane zamki, strefa zabaw i animacji, zmywalne tatuaże i malowanie twarzy oraz słodka wata cukrowa.

Pozakonkursowo, swoje talenty na foremkowej scenie zaprezentowały także dwie sekcje działające przy MDK w Barcinie: Laboratorium Piosenki oraz Balet dla dzieci. Ponadto niezwykły koncert pełen przepięknych piosenek dla dzieci oraz wspólnych zabaw dał zespół Mozaika Dzieciom, który zaprosił do „Muzycznych Wygibańców”.


26 maja, na scenie MDK wystąpił Pan Andrzej Seweryn, wybitny aktor i reżyser, który nieszablonowo zaprezentował najpiękniejsze fragmenty bohaterów arcydzieł Szekspira. Spotkanie z Andrzejem Sewerynem było także jedna swego rodzaju okazją do uzyskania odpowiedzi na pytanie, co w Szekspirze najbardziej fascynuje jego jako aktora i nie-aktora… To był nie tylko popis wielkiego aktora i kunszt Szekspira, ale także zaproszenia skierowane do publiczności, aby stała się współtwórcą tego wieczoru.


W piątek 20 maja na naszej scenie wystąpiła Pani Olga Bończyk, która w swoim recitalu wykonała piosenki przypominającą jej czasy jej dzieciństwa z lat 50,60,70.tych. W koncercie można było usłyszeć piosenki Ireny Jarockiej, Ireny Santor, Wojciecha Młynarskiego, Reny Rolskiej czy Skaldów, artystka zaśpiewała również piosenkę „Moja mama”, do której tekst i muzykę sama skomponowała.